Program In Vitro bez Ryzyka - Twoja szansa na zdrowe dziecko. x

Od razu wiedziałam, że nie będzie łatwo.

Mojego partnera poznałam późno. Może inaczej – po prostu potrzebowaliśmy więcej czasu, żeby się odnaleźć.

Ja miałam wtedy 39 lat, a on prawie 50, każde z różnym bagażem i doświadczeniami. Plany, które robiliśmy jako młodzi, startujący w dorosłość ludzie, jakoś nie poukładały się tak, jak chcieliśmy. Więcej znaliśmy zakrętów niż prostych tras. Ja bardzo chciałam dzieci, ale nie trafiłam wcześniej na osobę, z którą mogłabym je wychowywać. Paweł chyba zbyt długo ociągał się z decyzją, kiedy był na to czas. Jego żona zostawiła go dla mężczyzny, który chciał z nią założyć rodzinę. On – został sam. Kiedy już trafiliśmy na siebie, na drugie połówki, pojawiły się pierwsze myśli o dzieciach. Ale my? W tym wieku? Czy to jeszcze możliwe? Czy to bezpieczne?

Od początku naszej znajomości nie staraliśmy się unikać ewentualnej ciąży, ale po 8 miesiącach intensywniejszych starań, które nie przyniosły skutku, wybraliśmy się do lekarza. W klinice wykonaliśmy wszystkie badania i konsultowaliśmy się z kilkoma specjalistami. Jako pani przed czterdziestką miałam już niską rezerwę jajnikową, a Paweł słabiutkie wyniki nasienia.

Rozmawialiśmy wcześniej o tym, co zrobimy, jeśli konieczne będzie leczenie. Byliśmy już gotowi, więc jak lekarz wspomniał, że najskuteczniejszym dla nas rozwiązaniem będzie in vitro, przyjęliśmy to bez specjalnych emocji. Potem jednak naszły nas wątpliwości – w końcu mieliśmy swoje lata.

in vitro w późnym wieku

Skierowano nas na konsultację do poradni genetycznej. Wiedziałam, że będą konieczne badania prenatalne i ryzyko wystąpienia wad genetycznych u dziecka z powodu naszego wieku jest już wysokie. Dużo o tym rozmawialiśmy i im bardziej zbliżał się termin rozpoczęcia programu in vitro, tym więcej było w nas obaw.

 

Podczas kolejnej wizyty w klinice, dowiedzieliśmy się o In Vitro Bez Ryzyka. Lekarz, który nas prowadził, opowiedział nam o diagnostyce zarodków, która parom takim jak my daje szanse na uniknięcie choroby u dziecka. To było coś nowego.

Zdecydowaliśmy się i rozpoczęliśmy leczenie. Pobrano ode mnie 6 komórek jajowych, 4 udało się zapłodnić. Trzy zarodki rozwijały się prawidłowo i zostały zbadane. Spośród nich, dwa były zdrowe i te podano mi podczas transferu. Jeden który został zamroziliśmy.

Z perspektywy czasu zostają w głowie liczby i świadomość, jak bezwzględna jest natura. Dla nas jednak okazała się łaskawa. Mamy śliczną, zdrową córeczkę – owoc miłości rodziców, którzy odnaleźli się w kwiecie wieku, a nie na etapie liceum, którzy marzyli o prawdziwej rodzinie i zrobili wszystko, by była szczęśliwa.


© 2013 - In Vitro bez Ryzyka - INVICTA. Klinika Leczenia Niepłodności INVICTA. Wszelkie prawa zastrzeżone. - www.klinikainvicta.pl